czwartek, 21 października 2010

krótka notka + zdjęcia

All I really need to know I learned in kindergarten skończyło się w zeszłą sobotę. 4 występ był chyba najgorszy, bo popełniliśmy dużo błędów, ale widownia nawet nie zauważyła. W piątek po występie pojechaliśmy w prawie 30 osób na pizze, a w sobotę mieliśmy cast party! 3 ogromne stoły jedzenia, które rodzice członków obsady przygotowali. Trochę muzyki, trochę tańca i potem gry, a na samym końcu wszyscy mówili jakie mają najlepsze wspomnienia z tej sztuki. Ten tydzień był stosunkowo normalnym tygodniem z wyjątkiem tego ze w szkole byłam tylko 3 razy. Poniedziałek był dniem wolnym z powodu Alaska Day, wtorek, środa i czwartek byłam w szkole. W środę po szkole nareszcie otrzymałam paczkę z Polski, na którą czekałam jakieś 1,5 miesiąca! I byłam na koncercie chóru szkolnego! Mega profesjonalne! jak wszystko zresztą. W czwartek wzięłam trochę słodyczy polskich do szkoły i miałam debatę podczas Am. Lit. Debatę do której każdy przygotowywał się przez ponad 1,5 tygodnia. Jutro ( piątek) o godzinie 5:45 rano muszę być w porcie, skąd odpłyniemy ogromnym statkiem do Haines- miasteczko na północ od Juneau. Spędzę tam weekend biorąc udział w konkursie - DDF (drama & debate & forensic). Moja szkoła bierze udzial tylko w drama i debate. Podróż tam trwa jakieś 5 godzin więc na statku będziemy się dalej przygotowywać, bo moja grupa reader's theatre sie troche zmienila i musimy zaczac od nowa + musze jeszcze popracować nad monologiem.

Ah no i oczywiście nie obyło się bez alarmu przeciwpożarowego w tym tygodniu! Musimy wyjść ze szkoły, a na dworze zimno!!

Przygotowania do pierwszego występu - Abby, Shanae'a i ja

Po lewej Rochelle, a w środku Aria( z nią przygotowałam duet na DDF)


Macrina i ja


ja i Angela

Fisher(chłopak Abby) i Aaron

Róże, które dostałam (tak wiem nie obróciłam)

Długo wyczekiwana paczka z Polski

widok z okna w środe

widok z okna w czwartek - widzicie różnice w ilości śniegu? 


a to mój nowy obrazek na ścianie - pocztówki, które dostałam

niedziela, 10 października 2010

All i really need to know I learned in kindergarten.

Ten tydzień był męczący.

Od wtorku do czwartku musiałam pisać High School Graduation Qualifaying Exams, które składały się z reading, writing, math. Przez co opuściłam większość swoich klas = mam dużo do nadrobienia. 
W czwartek Ms. Moore namówiła mnie do udział w DDF (konkurs o którym pisałam) tak więc 22 października płyniemy do Haines. Mam przygotować Readers' Theatre, duet i solo (monolog).
Cały tydzień mieliśmy próby do sztuki, która swoją premierę miała w piątek. 
Piątek był super. Podczas Am. Hist. musiałam wreszcie nadrobić zaległości. Na Am Lit. pracujemy teraz nad mowami znanych ludzi. Musieliśmy wybrać jedną, przeczytać ją, podkreślić kluczowe zwroty i napisać naszą reakcje. Ja jednak prawie nic nie zrobiłam tylko przez całą lekcje wygłupiałam się z Aseną i kolegą Zac'iem. Jednak najlepszą lekcją w tym dniu było acting comp. Ms. Moore postanowiła nas bardziej zintegrować, więc dobrała nam partnerów i całą lekcję graliśmy w różne gry. Moim partnerem był właśnie Zac i wygraliśmy 2 z 3 gier! Od poniedziałku będziemy pracować nad DDF. 
Na hiszpańskim miałam mieć ogromny test, ale nie było nauczyciela, więc test został przełożony na wtorek. Natomiast podczas algebry nauczyciel poczęstował nas ciastem, które sam dla nas zrobił. W polskiej szkole trochę nie do uwierzenia. W tym dniu wszyscy którzy są w sztuce nosili koszulki reklamujące ją. 

Wieczorem był opening night. Wszyscy byliśmy zdenerwowani, było parę pomyłek, ale ostatecznie wyszło bardzo dobrze. Przyszło ponad 150 osób i wszyscy płacili po 10 dolarów, aby nas oglądać. Po zakończeniu poszliśmy do głównego korytarza w szkole, gdzie wszyscy, którzy oglądali czekali, aby nam pogratulować i w  ogóle. Dostałam bukiet róż od host taty i dużo gratulacji od przyjaciół. Później pojechaliśmy na pelmeni.
Wczoraj był kolejny spektakl, który wyszedł lepiej, bo nie było pomyłek. Dwa razy dostaliśmy owacje na stojąco. Wieczorem chcieliśmy pojechać do Waffle Co. aby świętować urodziny Ashley (dziewczyna, która jest członkiem obsady), ale okazało się, że był zamknięty, więc pojechaliśmy do MacDonalda i do parku pograć w ninja distraction i sardines (odmiana berka). 

O właśnie! wiecie jak się przychodzi, aby oglądnąć sztukę, to dostaje się program. Host mama w tym programie napisała po polsku powodzenia i miłej zabawy! Mega miłe :)

Był to jeden z fajniejszych, aczkolwiek najbardziej wyczerpujących tygodni.

Notka z zeszłego tygodnia.

Ok. wiec to jest notka, którą napisałam tydzień temu i jej nie opublikowałam, za co przepraszam. mam nadzieje, że da się zorientować o co chodzi:

Dawno nie pisałam więc nie za bardzo pamiętam, co dokładnie wydarzyło się od ostatniej notki.

W piątek 18.09 mieliśmy w szkole prawdziwy sąd. Alaskański Supreme Court zorganizował pokaz dwóch przypadków i całego procesu rozwiązywania ich. Byli adwokacki, wszyscy sędziowie, pozwani, itd. Ogólnie to fajna sprawa, ale dla exchange student trochę trudne do zrozumienia ze względu na słownictwo prawnicze.
W sobotę dwa tyg temu, kiedy Abby pojechała do Sitki na konkurs, który się nazywa DDF, ja poszłam na mecz football'u. Crimson Bears (my) walczyli z Mt. Vermon z Washingtonu. Przegraliśmy niestety, ale fajne widowisko. Były chirliderki i dużo ludzi - małe dzieci, całe rodziny albo po prostu ludzie z JDHS i drugiego liceum. W ogóle to chirliderki nie są raczej popularne i ładne. W większości są nieśmiałe. Oprócz meczu to cały weekend męczyłam się z zadaniem na Am Lit, ale dzięki temu dostałam A.






Następnie cały tydzień prób i lekcji. Haha w ogóle to oglądaliśmy na historii Last of Mohicans i mieliśmy kartkę z pytaniami, na które mieliśmy odpowiedzieć oglądając film i oddać ją na drugi dzień. Ja swoją oczywiście zgubiłam i nie do końca zrozumiałam film, więc nie miałam zbyt dużo odp. Poszłam więc przed lekcjami do nauczycielki i wyjaśniłam jej co jest grane i ona pomogła mi odpowiedzieć na wszystkie pytania. Nie podałam mi odp, ale dawała mi wskazówki, abym sama na nie odp. Nauczyciele ty na prawdę chcą ci pomóc, a nie utrudnić życie.
W zeszły piątek pojechaliśmy po próbie w 8 osób na sushi.

A w sobotę poszłyśmy z Abby nareszcie na ściankę po długiej przerwie. Pomagałyśmy tam przy urodzinach małej dziewczynki i uczyłyśmy Knack z Tajlandii jak się wspinać. Mamą solenizantki jest kobieta, której rodzice są polakami i ona mówi po polsku, ale z amerykańskim akcentem. Fajnie było pogadać z kimś w normalnym języku :D
Dostałam też cudowną pocztówkę z Florencji!

Pewnego dnia jechałam z host mamą, gdzieś i ona powiedziała mi, że jest duża szansa, że w maju pojedziemy do Phoenix, Arizona! Haha nareszcie ciepły stan!

W środę mieliśmy ostatni dzień szkoły w tym tygodniu, gdyż w czwartek i dziś były konferencja dla rodziców. Coś w stylu naszej wywiadówki, ale trochę inne. Na sali gimnastycznej są rozstawione stoły i przy każdym siedzi jeden nauczyciel. Rodzic może podejść, aby poznać nauczyciela i porozmawiać o swoim dziecku i jego ocenach czy coś.
Więc wracając do środy. Po próbie pojechaliśmy w ponad 10 osób na Pelmeni. Jest to rosyjskie danie przypominające nasze pierogi albo uszka z mięsem (dla wegetarianów opcja ziemniaczana) tylko z ostrymi przyprawami. Następnie pojechaliśmy do domu córek pani Moore, aby zagrać w grę, która się nazywa Quelf. Jest to gra planszowa. Są pola w różnych kolorach. Każdemu kolorowi przypisane są karty. Karty z regułami dla zawodnika albo całej grupy, karty z zadaniami, karty które mówią ci, że masz wymienić dużo rzeczy i karty z pytaniami. Gra jest niesamowicie śmieszna i genialna!!
Aaron w swoim stroju, który musiał przygotować w trakcie gry.

Wczoraj natomiast po próbie pojechaliśmy do Auke Bay (części Juneau) do restauracji, a może bardziej kafeterii gdzie sprzedają kanapki, prawdziwe amerykańskie waffle ( coś co przypomina wyglądem nasze gofry ale jest inaczej przyrządzane i podawane), napoje i inne. Po zjedzeniu poszliśmy na plac zabaw przy szkole podstawowej i graliśmy w Ninja Distraction. Fajna gra, która trochę przypomina różne inne gry, w które gramy jako harcerze. W pewnym momencie wyszedł strażnik szkoły, ale nie aby nas przegonić, tylko aby poprosić nas abyśmy nigdy nie przychodzili tu sami, bo często można niedźwiedzia spotkać. Dlatego też trzeba przychodzić w grupie i robić dużo hałasu.
Dziś kolejna próba od 5 do 10. Kocham 4 dniowe weekendy!

czwartek, 16 września 2010

i kolejny tydzień.

W zeszły weekend po długiej konwersacji i przekonywaniu mnie i Abby popłynęliśmy na Portland Island i rozstawiliśmy dwa namioty. Pogoda była przepiękna. Tak więc rozpaliliśmy ogień, popływaliśmy w kajaku, sprawdziliśmy klatkę dla kraba – nic nie było, upiekliśmy marshmallowsy, pojedliśmy, pospaliśmy i wróciliśmy. Takie krótkie oderwanie od rzeczywistości.

W szkole dalej próby do sztuki. Z dnia na dzień są coraz dłuższe. Teraz już jesteśmy bez scenariuszy i musimy znać wszystko na pamięć.

 Jednego dnia pomiędzy szkołą a próbą pojechaliśmy (ja, Abby, taka Angela i Fisher) do Frozen Yogurt i do parku. I to był jeden z fajniejszych dni jakie miałam tu. 

Dziś z rana Abby pojechała do Sitki wraz z Ms. Moore, aby wziąć udział w DDF, więc zostałam sama z host rodzicami. Na Am Hist. Mr. Frank rozdał nam kartki mówiące o tym, że od dnia dzisiejszego za każdą otrzymaną kopie musimy zapłacić $0.25, gdyż szkoła boryka się z finansowymi problemami. Tak więc wybuchła wielka dyskusja w klasie jakie to niedorzeczne i głupie. I przyszedł dyrektor i zaczął z nami o tym rozmawiać, starał się wytłumaczyć, potem jeszcze Mr. Frank dodał swoje opinie, a na końcu powiedział : Wiecie co wam powiem jeszcze! To jest kawał! Aby pokazać wam jak działali ludzie podczas wojny Francuzów z Indianami. :D A właśnie o niej mówimy. 

A tak swoją drogą to ogromne ilości kopi się tu tworzy! I w każdej klasie jest parę koszy – jeden na butelki i puszki, jeden na papier i jeden na resztę – recykling!

 Podczas Am lit mieliśmy quiz i zaczęliśmy oglądać filmy przez nas zrobione. Jeden z  uczniów szkoły – Mark jest asystentem nauczycielki i tym sposobem dziś podczas naszej lekcji poszedł kupić całej klasie pączki i inne słodkości, aby lepiej się oglądało! Acting Comp był dziś nieco inny niż zawsze z powodu nieobecności nauczyciela. Był zastępca i dużo mniej osób. W parach przygotowywaliśmy różne scenki, a potem się wygłupialiśmy.

Podsumowując – tydzień pozytywnie.

O i podczas campingu widziałam 4 wieloryby (humbaki i orkę) i 2 słonie morskie! I miałam już 2 alarmy przeciwpożarowe w szkole. 










zaległe zdjęcia


Miałam przygotowaną piękną notkę i załadowane zdjęcia i mój komputer zechciał się zresetować.... Ahh.
Najpierw zaległe zdjęcia a notka dziś albo jutro.

przed PubHop'em
moja koordynatorka.






krzyk mody! Xtra Tuf!
host rodzice
wjazd do domu


tu spędzam najwięcej czasu - klasa Ms.Moore

czwartek, 9 września 2010

kolejny tydzień.

W piątek rozpoczął się długi weekend. Długi, bo w poniedziałek było święto pracy. W piątek oglądając film zrobiłyśmy z Abby koszulki na pubhop.

W sobotę zaczęłam się uczyć grać na pianinie. O 17 pojechałyśmy do Solany, gdzie był jej chłopak i Asena z Turcji. Ma widok z okna prosto na piękną plażę i wodospad. A następnie do Maddy. Ta zaś ma przeogromny dom, dużą ilość wielkich okien, pełną lodówkę i sale kinową, w której oglądnęłyśmy połowę filmu.O 9 jej mama zawiozła nas do szkoły. Zapłaciłyśmy 5 dolarów za wejście. Ogólnie to było nudno. Ludzie mieli super koszulki, ale to była jedyna rzecz, która była fajna. Wróciłyśmy więc koło 12 do domu. I następnie spałyśmy przez 12 godzin.
Mieliśmy jechać pod namiot, ale lało, więc po południu pojechałyśmy na zakupy - przeceny, gdyż turyści odpływają. Ja i AuraLee ( kuzynka Abby) kupiłyśmy dużo dziwnych rzeczy powiązanych z Juneau i Alaską. W jednym ze sklepów musiałam okazać dowód tożsamości, więc pokazałam szkolne ID i tak rozwinęła się rozmowa ze sprzedawczynią, która miała z 18 lat na temat wymian młodzieżowych, tego że ona była we Francji i innych głupotach. Wieczorem natomiast ja, Julie i Jay pojechaliśmy do host taty Shoty z Japonii na kolacje wymieńców CCI. Jest nas 3. Ja, Shota i chłopak z Chin mieszkający w Japonii, którego imię zaczyna się na O, a reszty w życiu nie zapamiętam. Było sushi i inne dziwne rzeczy, trochę grania na gitarach i 10 bębnach, które host tata Shoty ma w domu. Podczas rozmowy wyszły na jaw moje windsurfingowe umiejętności i jest szansa, że do końca września trochę popływam!

W poniedziałek był ostatni pełny dzień AuraLee w Juneau. Pogoda była piękna, więc poszliśmy zbierać jagody. Pojechaliśmy na Eaglecrest czyli najbliższy ośrodek narciarski (jakies 8-10 min od mojego domu). Stojąc w jednym miejscu nazbierałam cały wcale nie mały kubełek jagód. Dlatego też wszystko, co teraz jemy jest z jagodami. Wieczorem zjedliśmy przepyszne jagodowo-malinowe pie i poszłyśmy z Abby i Nancy na ściankę ( tak bracie nareszcie się wspinam!).

We wtorek pogoda była znów przepiękna. Po szkole była kolejna próba do sztuki. Blocking i nauka swingowania. Jutro kolejna i w piątek następna (od 5 do 9!). Dostałam też pierwszy wykaz ocen - jak na razie tylko z Acting Company i Spanish. Więc AC mam dwa A+, a z hiszpańskiego mam dużo A+ i A, jedno B- i oddał nam też zaległe testy. Odjął mi 7 punktów, bo akcent był narysowany w złą stronę! Przez co dostałam D! W Charakterze nikt tak nie oceniał! Ale to nie ma większego znaczenia, bo jest to wliczane do średniej dziennej.

W środę nic się nie działo. Dziś miałam swój pierwszy quiz. Vocab. Dostałam 18 pkt na 20 możliwych. W trakcie lunchu nie miałyśmy co ze sobą zrobić, wiec poszłyśmy do "biura" Ms. Moore (nauczycielka Acting Company i reżyser sztuki). Jest to mały przeuroczy pokoik z plakatami wcześniejszych inscenizacji, zdjęciami uczniów i maskotkami. Możesz tam przyjść kiedy tylko chcesz. Dziś był jeden z fajniejszych dni. Dostałam batona za dobra odpowiedz na pytanie podczas historii. A potem staraliśmy się wreszcie dokończyć próby do Reader's Theater podczas Acting Company, a następnie się wygłupialiśmy, co skończyło się bólem biodra (nic mi nie jest rodzinko!) i dziwnymi dźwiękami (udawaliśmy mrówki, tak wiem mrówki nie wydaja dźwięków). Popołudniu poszliśmy do sąsiadów, aby pomoc im coś przenieść i dostałam kawałek łosia! Kolejny dzień, który zaliczam do udanych! Zakończony przepysznym ciastem!

Zdjecia nie chca sie zaladowac, wiec sprobuje jutro.

piątek, 3 września 2010

Podsumowanie 2 tygodni

Dwa tygodnie temu o godzinie 21:20 przyleciałam do Juneau, Alaska. Czas na małe podsumowanie.
Szkoła: ok. 800 uczniów, ogromna hala, audytorium,  fajni ludzie,  długie lunche(1h albo 35 min), lekcje trwają albo ok. 1:15 – 1:20, albo 45- 50 min – zależy jaki dzień. Przerwy są pięciominutowe.

American History – zazwyczaj robimy różne projekty w grupach albo oglądamy prezentacje.

American Literature/ Composition – czyli coś po prostu jak lekcja angielskiego tak jak my mamy polski. Na początku rozmawialiśmy o dobrych i złych stronach Ameryki, a od tygodnia pracujemy pojedynczo albo w parach nad teledyskiem do piosenki. Mieliśmy znaleźć piosenkę o Ameryce albo ludzkości i teraz staramy się przez ta piosenkę przedstawić coś więcej niż same zdjęcia obrazujące tekst.  Dziś Ms. McKenna poprosiła mnie o napisanie artykułu do szkolnej gazetki i powiedziała, że z każdym Exchange student będzie przeprowadzony wywiad.

French – jeszcze nigdy nie nauczyłam się tyle francuskiego co przez te 2 tygodnie. Przez ostatnie dwie lekcje oglądaliśmy Tristana & Izoldę po francusku z ang napisami.

Acting Company – obecnie przygotowujemy w małych grupach scenki, które można przedstawić na takim konkursie, który nazywa się DDF i należą one do Reader’s Theatre. Polega to na tym, że nie możemy na siebie patrzeć, dotykać się, nasza przestrzen ogranicza się do małego kwadratu i pulpitu, tekstu nie zapamiętujesz tylko możesz czytać. Będziemy to przedstawiać we wtorek. Natomiast dziś zaczęliśmy coś co też zalicza się do DDF – pantomime. I znów w małych grupkach przygotowujemy coś abstrakcyjnego.

Spanish – przez cała lekcje nie możemy mówić po angielsku – tylko hiszpański.

Algebra / trig – Mr. Collman jest strasznie sympatyczny, ale jest nauczycielem fizyki i nie do końca wie jak uczyć matematyki.

Rodzinka:
Strasznie sympatyczni, pomocni, jedzą zdrowo, mają ładny dom w ładnym miejscu. Julie przeprowadziła się tu jakies 20 – 30 lat temu, przyjechała odwiedzić koleżankę, ale tak jej się spodobało, że została.  Kiedyś także spędziła parę miesięcy jako wolontariusz na Haiti. Ostatni weekend spędziła na Hawajach i przywiozła mi prezent!
Jay codziennie ćwiczy do włoskiej opery, powiedział, że jeśli chcę to może nauczyć mnie podstaw gdy na pianinie.
Abby jest cudowna, bardzo się lubimy, nie sprzeczamy się itd. Mamy bardzo podobne zainteresowania. Dzięki niej zaczęłam chodzić na ściankę wspinaczkową.

Juneau:
Miasto jest pięknie usytuowane – woda, góry, drzewa i te sprawy. W sezonie jest tu strasznie dużo turystów, codziennie przypływają nowe wycieczkowce – czasem jest ich nawet 5! Jeśli chodzi o pogodę to dużo pada, ale są też dni kiedy jest bardzo ciepło. Ja jak na razie czekam na śnieg! Stoku są około 3 mil od mojego domu.

Foreign Exchange Students:
Jest nas 11 albo 12 w szkole: ja Polska, Indonezja 2x, Tajlandia, Brazylia 2x, Turcja, Hiszpania, Rosja, Ekwador, Japonia i dziewczyna, która tylko odwiedza JDHS z Francji.
Dziś Mr. Frank( counsuleor) zorganizował dla nas lunch z darmową pizzą! Byli przedstawiciele Rotary i inni, którzy mają cokolwiek wspólnego z wymianami. Każdy się przedstawił, zjedliśmy, pogadaliśmy, zrobiliśmy zdjęcia.

All I Really Need To Know I Learned In Kindergarten:
Sztuka opowiada o życiu od przedszkola po dorosłość. Jest dużo różnych scen, 2 akty, codziennie są próby, ale są podzielone na uczniów, abyś nie musiał codziennie siedzieć od 5 do 7 czy 9  w szkole. Ludzie są mega! W ogóle wszyscy co mają coś wspólnego ze sztuka i muzyką są mega!  Będziemy mieli super stroje, i scene, i będzie to naprawdę niesamowite.

Jutro jest Pub Hop – party w szkole od 9 p.m. 5 dolarów ze szkolnym ID, to własnie jest to party, na która seniors zapraszają freshmen, a junior sophemore. Ale ja i Abby idziemy większą grupą. Ok. 19 jedziemy do Maddy aby się przygotować, a dziś wieczorem będziemy robić koszulki. Juniors czyli my musimy mieć czerwone koszulki . Ludzie piszą na nich Pub Hop 2010 i ozdabiają je, przerabiają. Wczoraj przyleciała kuzynka Abby i ona nam pomoże.

Muszę też wymyślić jak ozdobić mój pokój, aby był bardziej mój.
A i wszystkie talerze jakie mają to Hand Made in Poland. Bolesławiec. 

wymieńcy - tylny rząd : Rosja, Ekwador, Hiszpania, Brazylia, Japonia, ja,
 i przedni: Turcja, Indonezja, Tajwan, Indonezja, Brazylia, Francja i Szwajcaria

Asena z Turcji
Juliana z Brazylii